|
Kolejna porcja dowcipów - strona 1 poprzednia strona<< >>następna stronaJaka jest różnica między punktem G a pubem? - Wielu facetów wie jak znaleźć pub.
W kawiarni dwaj Szkoci przyglądają się pięknym kobietom. - Podejdziemy? - pyta pierwszy. - Nie, jeszcze nie teraz! - Dlaczego? - Najpierw niech zapłacą rachunek.
Pewna pani płaci w kasie supersamu za zakupy. - Ten banknot jest fałszywy - mówi kasjerka. - Co?! - pyta zdziwiona kobieta. - W takim razie zostałam zgwałcona!
Podczas powodzi w Londynie woda zaczęła wdzierać się do willi. Lokaj otwiera drzwi gabinetu i anonsuje: - Milordzie, Tamiza!
Facet lekko na bani wraca do domu. Żona od razu, że pijak... tylko wódka mu w głowie... Facet sięga do kieszeni, wyciąga kartkę i mówi: - Ok, przyniosłem test, zaraz zobaczymy, jaka ty obeznana i kulturalna jesteś! - Zobaczymy, czytaj! - Pytanie pierwsze. Podaj jakieś dwie waluty... - Heh, no chociażby dolar i euro! - Dobra, podaj dwa typy środków antykoncepcyjnych! - Jejku, mogę ci co najmniej podać. - Wierzę. Pytanie trzecie. Podaj mi rzeki w Islandii... - ... - Czemu milczysz? Aha, wiedziałem! Oprócz szmalu i seksu, żadnych zainteresowań!
Wchodzi do autobusu niski, maksymalnie napakowany" szczyl i mówi: - Jestem mały Tadzio, pakero! powiedział, potrząsając głową. - I nie kasuje biletów! - dodał. Kierowca spojrzał w lusterko, ale kiedy zobaczył napakowanego gówniarza, nic nie powiedział tylko ruszył dalej. Za tydzień znów do tego samego autobusu wchodzi ten sam szczyl i mówi: - Jestem mały Tadzio, pakero i nie kasuje biletów! Kierowca znów spogląda w lusterko, ale weź i zwróć takiemu uwagę, jeszcze gębę obije. Trudno - jedzie dalej. Sytuacja powtórzyła się przez kilka następnych tygodni. Kierowca w końcu nie wytrzymał; wziął miesiące bezpłatnego urlopu, zaczął chodzić na siłownię, boks, zaczął brać koks, ćwiczył bez ustanku. Rozrósł się tak, że jak wrócił do pracy koledzy go nie poznali. Wsiada do autobusu, jedzie w trasę i myśli: Niech teraz ten gnojek tylko spróbuje tego co poprzednio. Na którymś przystanku wsiada znajomy szczyl i mówi: - Jestem mały Tadzio, pakero i nie kasuje biletów. Kierowca wypada z kabiny podbiega do niego i krzyczy z góry: - A to niby, cholera, dlaczego?!! - Bo mam miesięczny...
"Marin jest jednak bardzo powolny. Przypomina wóz wypełniony kapustą"
Andrzej Kostyra, Polsat Maxim');
Matko Boska! Poczęłaś bez grzechu - Pozwól grzeszyć bez poczęcia.
Siedzą dwie blondynki w szambie.Przechodzący w poblizu facet zauważył je i mówi: - Co wy tu robicie? One odpowiadają: - Robimy za kupy... patka');
Pacjent przychodzi do psychoterapeuty: - Mam ostatnimi czasy, panie doktorze, problemy z postrzeganiem świata. Doktor wyciąga z szuflady reprodukcję obrazu "Trzej bohaterowie" i pyta: - Co Pan tu widzi? - Widzę trzech pedałów. - Dlaczego? - No jak to dlaczego? Stoi trzech mężczyzn, żadnej kobiety, nie może być inaczej - to pedały. Z drugiej szuflady doktor wyciąga obraz lecącego klucza żurawi. - A co teraz Pan widzi? - pyta. - Klucz lecących pedałów. - Dlaczego? - No jak to dlaczego? Lecą a każdy każdemu w dupę zagląda... Doktor zafrasowany chowa obrazki i pyta: - A jak mnie Pan postrzega? - Według mnie, Pan też pedał! - Dlaczego? - No jak to dlaczego? Siedzi sobie Pan tutaj, obrazki pedałów ogląda...
Kotka');
Chodzą dwie blondynki po lesie i szukają choinki. Szukają, szukają, mija godzina, dwie, cztery... W końcu jedna mówi do drugiej. - Ciemno się już robi, chyba będziemy musiały jednak wziąć jakąś bez bombek.
Co ma żołnierz pod łóżkiem i zaczyna się na trz? Trzy skrzynki piwa. olab');
Przychodzi Lepper do chińskiej restauracji. Mija chwila a kelner przynosi mu pałeczki. Po czym Lepper krzyczy na cały głos: A co ja bęben zamawiałem. wujekchocz');
Profesor biologii mówi do studentów: - Zaraz pokażę państwu żabę. Będzie ona tematem dzisiejszego wykładu. Zaczyna szukać w teczce. Po chwili wyciąga z niej bułkę z kiełbasa. - A wydawało mi się - mówi zdziwiony - że śniadanie już jadłem.
Wchodzi do baru facet z siedzącym na ramieniu małym człowieczkiem (tak ze cm), i zamawia: - Proszę setkę czystej, a dla kolegi pięćdziesiątkę. Barman polewa i pyta: - Skąd pan wytrzasnął takiego cudaka? Klient na to: - Zrób pan kolejkę, to panu powiem. Barman szybko napełnił następną kolejkę. - To było na safari...idziemy z kolegą przez dżunglę, wychodzimy na polane na której wokół ogniska pełno murzynów z dzidami, a na środku taki jeden z wielkim pióropuszem na głowię tańczył jakieś wygibasy. W tym momencie przerywa opowieść i zwraca się do człowieczka na ramieniu: - I jak Ty mu wtedy Heniu powiedziałeś...że jest chuj, nie czarownik?
|